Blog > Komentarze do wpisu
Lem i jego psy

Stanisław Lem i jamnik Pegaz – foto: www.lem.pl

Pegaz był to jamnik długowłosy, który próbując zwrócić na siebie uwagę (a jamniki cały czas próbują zwrócić na siebie uwagę), wierzgał jak koń tylnymi nogami. Do tego stopnia, że miał na nich zupełnie zdartą skórę. Pegaz był też fetyszystą na punkcie poduszki, która stanowiła jego legowisko. Na wszelki wypadek nosił ją wszędzie ze sobą, nawet wychodząc do ogrodu. Kiedy poduszka trafiała do prania, jamnik cały czas starał się nie spuszczać z niej oka, siedząc cierpliwie pod sznurem, na którym się suszyła.
 
W latach pięćdziesiątych Stanisław Lem był właścicielem wilczura Radży. Pisarz został z nim aresztowany w okolicach Kurzej Stopki jako szpieg amerykański! Jak wspomina w rozmowach z Beresiem:
 
Trzeba wyjaśnić, że było to blisko Dowództwa Okręgu Wojskowego, a ja miałem ze sobą ogromnego rocznego wilczura, pięćdziesiąt osiem kilogramów żywej wagi, którego ofiarowała mi Hala Burtan. Bardzo byłem do tego psa przywiązany. Ponieważ dodatkowo na szyi miałem aparat fotograficzny, płaszcz w kratkę i ciemne okulary, więc było absolutnie jasne, że jestem amerykańskim szpiegiem. Zaaresztował mnie zatem polski wartownik. Prowadzili mnie (z jakimś drugim) pod karabinem, jezdnią przez Grodzką i Rynek, aż na ubecję. (…) Zamiast poważnie zastanowić się nad sobą, przez cały czas martwiłem się tylko o psa. Na szczęście, po wyjaśnieniu, że jestem studentem medycyny, wypuścili mnie.

Materiały dzięki uprzejmości pana Wojciecha Zemka, oficjalny serwis Stanisława Lema.

czwartek, 07 lipca 2005, czytamy1
Komentarze
2005/07/08 08:46:29
moj jamnik niki mial tak samo. nie wolno bylo ruszyc jego poduszki, a jak byla w praniu, czul sie bardzo nieswoj... ;-)